Udostępnij na:

Od niedzieli do wtorku (18 lipca) rana policja pilnowała niewybuchu, znalezionego w rowie przy drodze ze Zbrosławic do Wilkowic. Wcześniejszy przyjazd patrolu saperskiego z Gliwic był niemożliwy, bo spece od rozminowania zajęci byli gdzie indziej.

Niewybuch 75-milimetrowego, odłamkowo-burzącego niemieckiego pocisku artyleryjskiego leżał w rowie, przykryty cieniutką warstwą ziemi, od wojny. Pocisk był uzbrojony, wyposażony w zapalnik. Jakiekolwiek manipulacje przy nim groziły eksplozją. Dlatego też od momentu znalezienia, dzień i noc miejsca pilnował policjant z komisariatu w Zbrosławicach. Patrol saperów, którzy mogli się zająć znaleziskiem, przyjechał na miejsce dopiero we wtorek rano. Pocisk załadowano do specjalnego pojemnika w samochodzie i wywieziono na poligon, by tam go zdetonować. 

Chorąży sztabowy Ryszard Szymkiewicz, dowódca patrolu mówi, że wcześniejszy przyjazd po znalezisko był niemożliwy, bo patrol zajęty był w innych miejscach, gdzie niewybuchy znaleziono m.in. w centrum jednego z miast lub na boisku, na którym bawiły się dzieci. Dowódca mówi, że takie znaleziska, mimo że od zakończenia wojny minęło z okładem 70 lat, są nader częste nawet tam, gdzie nie było wielkich bitew. 

źródło: https://gwarek.com.pl/gwarek/artykul/niewybuch-w-rowie-w-wilkowicach